Stosowanie magii było jednak dość ryzykowne, a rezultaty alternatywnych terapii często wymykały się spod kontroli. Adam Krawiec pisze w swojej książce na temat średniowiecznej seksualności o tych aspektach magicznej sztuki miłosnej: Próba wzbudzenia "lubości" u męża niejakiej Agnieszki z Szamotuł przy zastosowaniu cykuty podanej do jedzenia skończyła się oskarżeniem jej małżonka o próbę otrucia.
W "Encyklopedii staropolskiej" A. Bruckner pisze: Dominikanin, Niemiec, brat Mikołaj, lekarz Leszka Czarnego, który bezpłodności jego żony, a raczej defektowi księcia nie zaradził (...), zalecając swoje amulety, które nie wiemy czym wypełniał i swoje maści (roztarte węże, żaby i inne paskudztwa).W kontekście innych obrzydliwości roślinno-zwierzęcych specjałów magicznych szokują przepisy, w których składnikami były wydzieliny ciała.
Wasze komentarze
Ciekawostka: w Pekinie istnieje restauracja o nazwie Guo-li-zhuangm, w której czołowe miejsce w menu zajmują penisy i jądra podawane na różne sposoby i pozyskiwane od różnych zwierząt ;)
Dodał: moderator |2009-12-29 15:45|Ochyda, co, nabiału nie lubisz hehe :P Jadłem kiedyś oko i to była jedna z najbardziej paskudnych rzeczy, więc podejrzewam że jajka to nic!
Dodał: Remek |2009-12-22 10:17|O nie, jądra byka albo koguta bym nie spróbowała nigdy! Fuuuu...
Dodał: Ochyda |2009-12-21 11:03|