Pomysłem Polska stoi

Jakiś czas temu miałem problem - po prostu nie mogłem stanąć na wysokości zadania i tyle. Może to przez stres, może przez ilość pracy, jaką brałem na swoje barki. Nie wiem. Ktoś mi wtedy powiedział, że dobrym środkiem na potencję są witaminy, których najwięcej mają nie, jak się okazało, polskie dziewczyny, lecz warzywa i owoce. Najlepsza podobno jest marchewka - niestety trudno ją przymocować.

Średnio na jeża

Postawiłem więc na mniej tradycyjne środki i skorzystałem z usług największego publicznego domu... aukcyjnego. W pogoni za ulepszeniem własnego narządu szybko dałem zrobić się w, łagodnie to ujmując, penisa. Zaczęło się niewinnie - od nie mającacej nic wspólnego ze wspomaganiem potencji, lecz o wielce obiecującej nazwie "MACZUGI Z KOLCAMI". Była to nasadka żelowa z licznymi stożkowymi wypustkami, dzięki którym partnerka miała "szaleć z rozkoszy".

Hmmm, już samo zakładanie doprowadziło mnie do szaleństwa (nie muszę chyba wspominać, że gdy ma się problemy "ze staniem na baczność" zakładanie czegokolwiek graniczy z cudem niestety). Gdy już się z tym uporałem, moja dziewczyna wreszcie oszalała, ale ze śmiechu, bo wyglądało to, jakbym miał wielką stonogę między nogami zamiast "ptaszka". Po drugie ta "stonoga" zaczęła wydawać dziwne dźwięki "wchodząc do i wychodząc z norki", co przypominało miauczenie kota proszącego o jedzenie. Na dodatek wywoływało tu u mojej miłej takie łaskotki, że cały stosunek zaczął przypominać kabaret (nie muszę dodawać, co stało się w tym czasie z moim panem "P"…). Po wszystkim moja partnerka stwierdziła płacząc ze śmiechu, że jeszcze nigdy wcześniej nie kochała się z jeżem. A zoofilii to ja mówię NIE!


Komentarz zostanie opublikowany po akceptacji przez moderatora

All rights reserved

Projekt i wykonanie Kompan.pl

Kontakt dla mediów: