No i miała baba… orgazm

Przeczytałam w Sieci, że orgazm do kobiety sam nie przyjdzie, to kobieta musi podejść do orgazmu i się go nauczyć. A ja czy stałam, czy leżałam, czy siedziałam czy skakałam, nie było go i już. Pewnego dnia się zdenerwowałam i postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce. Dosłownie.

Paluszki i spółka
W pierwszej kolejności miały wystarczyć same paluszki. Poradnik seksualny, w który się zaopatrzyłam mówił, aby kucnąć... Wisząc tak z rozłożonym poradnikiem przed oczami, starając się utrzymać równowagę i plując sobie w brodę, że przestałam ćwiczyć jogę, przypomniałam sobie czasy dzieciństwa i załatwiania się w lesie. Mój zapał i potrzeba osiągnięcia wielkiego O słabły z minuty na minutę, ale postanowiłam się nie poddawać.

Oświeć mnie internecie
Tym razem poszłam za radą wszechwiedzącego Internetu, który nakazał, aby stworzyć odpowiedni klimat i wprowadzić się w romantyczny nastrój. Polecane były szczególnie świece. Nabyłam więc drogą kupna zestaw świec, włączyłam nastrojową muzykę i ponownie przystąpiłam do dzieła. Trach! O losie! Uratował mnie knot, który posłużył jako tamponowy sznureczek i wyszłam z tego na szczęście bez obrażeń, ale też… bez orgazmu.

Wasze komentarze

  • no własnie tak:)

    Dodał: |2010-02-10 21:26|

Komentarz zostanie opublikowany po akceptacji przez moderatora

All rights reserved

Projekt i wykonanie Kompan.pl

Kontakt dla mediów: